środa, 20 lipca 2016

Malec - Szklany Pantofelek: Rozdział 10 i 1/2 "Emo w krainie czarów"


   Dawno, dawno temu w alternatywnej rzeczywistości…
- Chłopaki! - Isabelle biegła w ich stronę. - Nareszcie was znalazłam. - Uśmiechnęła się.
- Cześć... - Alec chciał jej pomachać, ale poruszywszy ręką skrzywił się i złapał za ramię. Jego parabatai oraz siostra spojrzeli na niego z troską.
- Co się stało? - zapytała zmartwiona Iz, zajęta obmacywaniem rannego miejsca. - Złamane.
- To długa historia – wybełkotał Jace, nie do końca wiedząc, co powiedzieć.
- Którą mam nadzieje, że mi opowiecie. - Popatrzyła się na nich srogo. - Ale najpierw musimy coś z tym zrobić. - Kiwnęła głową na ranne miejsce. - Nie ma mnie zaledwie trzy godziny – burknęła, wyciągając stele i rysując szybkie iratze. - Gotowe – oznajmiła. - Ojciec powinien się dowiedzieć. - Jej spojrzenie mówiło, że nie żartuje.
- Nie! Zakaże mi wychodzić z domu. - Nie chciał tego. Spacery po Idrysie to jedyne, co mu pozostało. Tylko wtedy mógł wypływać myślami do Nowego Jorku... Do Magnusa.
- Nie możesz być tego pewien. - Po raz kolejny popatrzyła na niego hardo. - Może odwoła tą całą szopkę?
- Nie zrobi tego! - wykrzyczał. Dookoła nich zebrała się już spora grupka ludzi. - Iz, zrozum... - westchnął i pobiegł przed siebie.

niedziela, 17 lipca 2016

Krótka przerwa

 
 
 
 
   Dopiero niedawno zaczęłam pisać "Łowcę Wspomnień", a już go zawieszam na jakiś czas. Pojawiły się pewne problemy techniczne, z których muszę wybrnąć (sprzęt), ale do tego czasu dam radę pisać tylko "Szklanego Pantofelka" (choć i to będzie w pewnym stopniu trudne). Wrócę. Nie wiem, kiedy, lecz zrobię to. Obiecuję. Do końca wakacji na pewno uda mi się ze wszystkim uporać, tymczasem zaglądajcie i oczekujcie (o ile ktokolwiek będzie czekał na kontynuację).

Malec - Szklany Pantofelek: Rozdział 10

 
   Isabelle szła pewnym krokiem ulicami Nowego Jorku. Jej długie, czarne włosy powiewały na wietrze, przy akompaniamencie stylowego brązowego płaszcza. Buty na obcasie stukały delikatnie. Na tyle głośno, by zwrócić uwagę ale też na tyle cicho by nie zirytować pozostałych przechodniów.
   Poprzedniego dnia zaoferowała, że w ramach mentalno-fizycznego wspierania Aleca zrobi obiad dla wszystkich tymczasowo zamieszkujących Instytut. Mówiąc oględnie gotowanie nie było jej mocna strona. Gdyby nie refleks musiałaby spędzić dlugi czas z iratze by pozbyć się rozległych poparzeń z powodu wybuchajacego sosu spaghetti. Dlatego postanowiła wybrać się na spacer celem zakupienia czegoś jadalnego, oraz potencjalnie czegoś co pozwoli pozbyć się czerwonych plam z sufitu.
   Gdy dowiedziała się o Alecu i Magnusie, przybyła z Alicante do Nowego Jorku. Miło było zobaczyć brata znów szczęśliwym i pełnym życia zamiast zestresowanej oraz pogrążonej w marazmie wersji samego siebie, którą był przez kilka ostatnich tygodni.

niedziela, 10 lipca 2016

Malec - Szklany Pantofelek: Rozdział 9

 
 

   Simon siedział samotnie przy stole w jeden z idryskich kafejek. Od niechcenia sączył swoją latte wpatrując się z oczekiwaniem w okno. Na zewnątrz zimny, listopadowy deszcz zalewał aleję, a Nephilim skuleni pod parasolami sunęli smętnie drżąc pod wpływem wiatru. On zaś siedział w ciepłym, misternie urządzonym w minimalistycznym stylu wnętrzu.
   Ściany ozdobione były motywem szachownicy. Czarne krzesła obite skórą dopasowano odpowiednio do białych stolików. W całym lokalu jedyną ozdobę stanowił wielki aloes rosnący w doniczce koło wejścia. Lampy świeciły zabarwionym na delikatnie żółty odcień światłem, co dodawało odrobinę ciepła wnętrzu.
   Gdy usłyszał dźwięk otwieranych drzwi poprawił okulary, które delikatnie zsunęły się na czubek nosa i odstawił kawę. Tak jak się spodziewał Clary przyszła na spotkanie kompletnie przemoczona. Woda powoli skapywała na podłogę z rozpuszczonych rudych kosmyków i zielonej bluzy z kapturem, która stanowiła jedyną ochronę przed niesprzyjającą pogodą.
   Widok parabatai z początku wywołał u niego uśmiech, jednak ten błyskawicznie został zastąpiony nerwowym napięciem, gdy przypomniał sobie, dlaczego spotyka się z przyjaciółką.
- Hej – powiedział spokojnie, ukrywając emocje. Chciał, żeby ta dyskusja przebiegła możliwie jak najspokojniej.

sobota, 2 lipca 2016

Malec - Szklany Pantofelek: Rozdział 8

 


   Nita upadła na ziemię, mocno uderzając plecami o posadzkę. Zaraz jednak odbiła się nogami i wróciła do pozycji pionowej. Tam czekał na nią kolejny prawy sierpowy, tym razem jednak uniknęła ciosu.
   Stała w rozkroku na wpół zgiętych nogach z wyciągniętą gardą. Miała na sobie cienki czerwony T- shirt na ramiączkach i opięte czarne spodnie. Jej stopy były bose, co pozwalało jej na zwinniejsze ruchy, chociaż kopnięcia traciły na sile. Na dłoniach znajdowały się rękawiczki z utwardzanej skóry.
   Gdy udało się jej sparować uderzenie, przystąpiła do ataku. Musiała wykorzystać okazję. Jej przeciwnik wyprostował się nadto, tak że łatwiej będzie wytrącić do z równowagi. Wybrała idealnie punkt tuż pod kolanem, następnie błyskawicznie uderzyła. Tak jak zaplanowała przeciwnik skulił się z bólu upadając na kolano. Wystarczył jeden błyskawiczny cios między łopatkami, by padł na ziemię.
   Wyprostowała się tryumfując. Oddychała płytko, wyraźnie zmęczona. Jej twarz zdobiły krople potu i wyraźny rumieniec. Uśmiechnęła się spoglądając na leżącego.
- Wygrałam. Znowu - powiedziała z dumą, wyciągając rękę do pokonanego.
Lydia Land of Grafic, arts by taratjah